Ty powiedziałeś b, rząd pozwala powiedzieć ci a.

Mamy dobry rząd. Wybitnych fachowców. Gospodarka idzie do przodu, a ludziom żyje się coraz lepiej”. Przynajmniej tak twierdzą miłościwie nami rządzący oraz kabaret Neonówka. Jednak teraz nasz już były premier wraz z całą ekipą postanowili wreszcie zrobić coś dla kierowców. I nie jest to bynajmniej coś tak błahego i nic nieznaczącego jak obniżka akcyzy na paliwo, darmowe autostrady, niższe ubezpieczenia, szersze i bezpieczniejsze drogi ani nawet możliwość zbierania punktów powyżej pewnego pułapu. Nie. Jednym ruchem chcą wspomóc służbę zdrowia oraz zmniejszyć odsetek niezadowolonych wyborców, którzy w dużej mierze są kierowcami.

Posłowie naturalnie używając skrótów myślowych, które żeby była jasność, dla nas, zwykłych obywateli są niezrozumiałe oraz zupełnie niepojęte, postanowili, że jeśli masz prawo jazdy kategorii b dłużej niż trzy lata to również możesz bez żadnych dodatkowych szkoleń czy obostrzeń poruszać się motocyklem pod warunkiem, że pojemność jego silnika nie będzie przekraczała 125 cm3 a moc będzie mniejsza niż 11 kW, czyli coś w okolicach 15 koni mechanicznych.

Od mojego kursu na prawo jazdy minęło już trochę czasu i kilkukrotnie zdążono zmienić przepisy, pytania oraz przebieg egzaminu i być może ja się nie znam. Być może obecne kursy są lepsze niż te w agencji kosmicznej na astronautę, ale myślenie graniczące z pewnością, że skoro potrafisz poruszać się czterema kołami to równie dobrze idzie ci na dwóch jest porównywalne z twierdzeniem, że skoro umiesz gotować to rzut oszczepem również nie jest ci obcy.

Ale zostawmy na chwilę kwestię, że większość tych, którzy spróbują przeżyje. Po małym badaniu rynku wyszło, że magazyny wszystkich producentów są puste, co oznacza ni mniej ni więcej, że pomysł wypalił. To oznacza, że za kilka lat będzie o tyle samo idiotów mniej na drogach, ponieważ patrz akapit wyżej.

Kolejnym wnioskiem jest to, że aby nabyć relatywnie dobry motocykl, którym i tak nie możecie jeździć ani gdy pada deszcz ani podczas zimy musicie wydać 15 tysięcy złotych. 15 tysięcy na coś, czego będziecie używać przez dwa dni w roku, po czym patrz dwa akapity wyżej.

Oczywiście piętnaście tysięcy złotych jest wystarczające aby kupić nowy motocykl i jednocześnie to na tyle niewielka kwota, za którą kupicie używaną Pandę z litrowym silnikiem. Podpierając się kolejnym kabaretem to jedna wielka „bzdura”. Jeśli kupujesz jednoślad to istnieje duże prawdopodobieństwo graniczące z pewnością, że posiadasz już samochód, którym dojeżdżasz do pracy, a motocykl jest tylko fanaberią, która przynajmniej teoretycznie ma wprowadzić w twoje życie powiew świeżości oraz odrobinę radości, więc dlaczego by nie kupić zamiast śmiertelnej pułapki, coś co faktycznie trzyma się drogi i pozwoli ci przeżyć drugą młodość?

Tutaj ponownie wykonałem badanie rynku i okazało się, że oferta jest nad wyraz bogata. Zacznijmy od tego, że można niemal dowolnie przebierać w markach, modelach i wersjach silnikowych. Możecie kupić samochód niemal z każdego zakątka świata.

Na początku ustalmy, że aby dobrze bawić się w samochodzie potrzeba jakichś stu pięćdziesięciu koni mechanicznych. To rozsądna moc do harców i trzeba wziąć pod uwagę, że część z nich podczas co najmniej kilkuletniego życia przyszłego pojazdu mogła uciec. Poza tym sto pięćdziesiąt brzmi znacznie lepiej niż piętnaście.

Zatem nic nie stoi na przeszkodzie by wybrać Golfa GTI czwartej generacji z pancernym 1.8 turbo. Może nie jest szczególnie przystojny, ale na drodze umie pokazać co potrafi. Coś praktyczniejszego? Octavia RS z takimi samymi rozwiązaniami technicznymi. Mało mocy? A co powiesz na mały chip lub Seata Leona w wersji 225-konnej? Coupe? Audi TT się kłania. Prestiżowy kompakt z napędem na cztery koła? Audi S3 będzie idealne.

Coś co będzie rozgryzało każdy zakręt na śniadanie? Ford Focus ST170 i zostaną ci drobne na pakiet stylistyczny, który upodobni go do wersji WRC.

Nie lubisz niemieckiej motoryzacji i diabelskie pudełka to coś, co kochasz? Wobec tego nie szukaj dalej i kup małego Peugeota 205 GTI. Jesteś romantykiem? Wobec tego co powiesz na Alfę z silnikiem V6? Jeśli nie zapali to przynajmniej będziesz mógł podziwiać chromowane kolektory dolotowe pod maską. Również Fiat Coupe z pięciocylindrowym silnikiem turbo będzie dawał całą masę frajdy.

Do tego cała masa ciekawych i niepraktycznych kabrioletów, ale dzięki dachowi na przykład w Barchettcie będziesz mógł jej używać znacznie częściej niż motocykla.

No dobrze, ale to wszystko samochody przednio- lub czteronapędowe, a sam twierdzisz, że tylko napęd na tył się liczy. Oczywiście. Ale nie musisz się martwić. BMW ma cały tabun świetnych modeli. Co prawda na prawdziwe M nie wystarczy pieniędzy, ale już na rzędową sześciocylindrówkę z pewnością tak. Możesz wybrać kompaktową serię 3 w kilku wersjach nadwoziowych, limuzynowatą serię 5 albo luksusową serię 7, która również zapewni odrobinę zabawy. No i nie zapominaj o Z3, zwłaszcza w wersji coupe.

Jest też kilka Mercedesów. Może nie są tak zadziorne jak beemki, ale gwarantuję, że każda będzie lepsza niż pierdzący skuter. Do tego kilka samochodów z dalekich krajów, jak choćby trzecia i czwarta generacja Camaro, czwarty Mustang czy coś z kraju Kwitnącej Wiśni. Wybór jest naprawdę szeroki, a ostateczną decyzję będziesz podejmował miesiącami przechodząc od modelu do modelu.

Owszem, wszystkie samochody będą używane, ale dzięki temu będziesz mógł sobie w nich spokojnie podłubać, gdy w sobotę niespodziewanie odwiedzi cię teściowa. Poza tym to sama przyjemność.

Dodatkowo samochody będą często miały bogate wyposażenie, klimatyzację, wycieraczki czy skórzane fotele, na których będzie można się oprzeć. Może ich konstrukcja nie pozwoli na uzyskanie pięciu gwiazdek w teście zderzeniowym, ale na pewno są lepsze niż skuter, gdy napis Scania zbliża się nadspodziewanie szybko i nikt nie będzie zajeżdżał ci drogi.

Mam nadzieję, że tych kilka słów prawdy spowoduje, że porzucicie myśl o kupnie pułapki jaką jest motocykl. W końcu nie tylko kierowcy samochodów by was nienawidzili, ci od ścigaczy, chopperów, nakedów czy crossów również. Notabene to jak operacja zmiany rozmiaru miseczki z b na a, nikt nie powinien tego robić.

Jedna myśl na temat “Ty powiedziałeś b, rząd pozwala powiedzieć ci a.”

  1. Generalnie we wszystkim racja, tylko jedna uwaga – nie zapominajmy, że dotąd przepisy pozwalają jeździć skuterem osobom, które nie mają żadnych uprawnień, czyli w zasadzie mogą nie znać żadnych przepisów.
    IMHO lepiej już jak ktoś będzie jeździł słabym motocyklem (lub dużym skuterem), ale mając przynajmniej zdany egzamin z przepisów niż skuterem nie mając pojęcia np o pierwszeństwie przejazdu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *